Logo DWPN

Kapliczka - Radzymin
Dodaj do ulubionych



Kapliczka

 

W Radzyminie, niewielkim mieście  pod Warszawą, działy się rzeczy niezwykłe, można by powiedzieć- magiczne. Jednym z miejsc godnych wspomnienia, świadkiem niezwykłych zdarzeń jest kapliczka „na Zjawieniu”. Znajduje się ona na ulicy Wróblewskiego. Jest to niewielki budynek, zbudowany przez inżyniera Feliksa Michalskiego. Z tym miejscem związanych jest wiele legend, opowieści, wspomnień. Oto kilka z nich. Pierwszy zapisek o kapliczce został zamieszczony w książce „Materiały do dziejów Ziemi Płockiej” (Radzymin bardzo długo należał do diecezji płockiej). Ksiądz profesor Michał Grzybowski pisał :

"Nadto było w powieści i pozostałych po dziś dzień znaków miejsce za miastem o staj 25, Zjawienie nazywający się, gdzie była studzienka pod pokryciem i tam ludzie przez prostotę swą nabożeństwa i ofiarowania odprawowali, ale gdy to ugruntowanie upadło, przejeżdżający handlarze (nie wiem jakim natchnieni duchem) 30 złotych na ręce mieszczan tutejszych dali, dopraszając się, aby toż miejsce Zjawienia (jak mówią) na wzwyż wyrażonym miejscu kaplice i studnią, jak przed tym była, wybudowali, na co nie mając żadnych dowodów i pozwolenia od JO Xcia biskupa, ks. Proboszcz tego dzieła bez wiadomości dokończać nie pozwolił."

O tym niezwykłym Cyprian Kamil Norwid, poeta, który wychowywał się na tym ziemiach. W swoich wierszach wspominał o krzyżu, który do dziś stoi. W swoich listach opowiadał też o Radzyminie i  były to tylko miłe wspomnienia. W czasie II wojny światowej ludzie  szukali tu schronu. 2 sierpnia 1944 roku dorośli i dzieci  modlili się  w Kaplicy podczas ostrzału artyleryjskiego miasta przez zbliżających się Niemców. W południową ścianę uderzył pocisk. Wszyscy zebrani zostali przesypani gruzem. Jednak nikt nie odniósł obrażeń. Uznano to za cudowne ocalenie.

Miejscowe legendy wspominają również o cudownym uzdrowieniu, które nastąpiło 6 sierpnia 1963 roku. Mieszkanka Radzymina, po mszy w kościele, postanowiła dojść do Kapliczki. Trasa ta ma ok. 2 km, a trzeba dodać, że ta pani miała chore nogi i chodziła o kulach. Miejscowi zatrzymywali się, by jej pomóc. Jednak staruszka odmawiała. Gdy doszła do kapliczki, zaczęła się modlić. Gdy skończyła, stanęła na własnych nogach. Kule zostawiła. Wieść o uzdrowieniu rozeszła się szybko. Przybywało tu coraz więcej ludzi. Niestety ta wiadomość także doszła do milicji i władzy. Kapliczka została zamknięta. Kule zniszczono (podobno ten, które je złamał i spalił, niedługo zmarł). Inni jednak wierzą, że są ukryte na terenie kapliczki.

Miejsce to było świadkiem wielu niezwykłych wydarzeń. Dziś miejscowi mieszkańcy najczęściej wspominają je głównie dzięki nabożeństwom  majowym, w których uczestniczyli jako dzieci. Nie wiedziałam, że tak niezwykłe miejsce znajduje się tuż obok mojego domu… teraz wiem, że warto poznawać to, co nas otacza.

 

 

Autor pracy: Natalia Wysokinska



« wstecz


HIT WYDAWNICZY


Atlas Historyczny
Górny Śląski
w XX wieku
NASZE PROJEKTY

CBMN
Portal organizacji Pozarządowych Województwa Opolskiego
Opolska Kuźnia Przedsiębiorczości 3


Kuźnia Młodych Liderów